Za nami dość intensywny czas. I pracowity.
Zakończyliśmy właśnie dwutygodniówkę w Dzielnym Misiu.
Cierpieliśmy na cykliczne niedospanie!
juniorowi najtrudniej było wstać, tak byśmy zdążyli na 11, nasz syn to śpioch, w dodatku najlepiej mu się śpi kiedy trzeba wychodzić z domu... więc notorycznie spóźnialiśmy się na zajęcia...
Gabi ze zmęczenia nie miał nawet czasu najeść się, rano spał do oporu śniadanie wciskałam mu na śpiocha... więc ćwiczył na oparach a po powrocie odsypiał... Z ręką na sercu przyznaję, że turnus to taki czas w którym coraz bardziej doskwiera mi brak Gabrysiowej babci - którejkolwiek... tu na miejscu. Cudownie byłoby gdyby w czasie rehabilitacyjnej gonitwy ktoś ugotował obiad, no chociaż zupkę... bo po powrocie zanim wyciągnę gary z szafki Gabryś już śpi... na głodnego. Mam straszne wyrzuty sumienia, bo on im dłużej trwa turnus tym dłużej odsypia... a pan doktor od osiowych krzywości kazał utuczuć dziecko...
Cierpieliśmy przez zakwasy!
Tak, to zjawisko już dawno nie pojawiało się w trakcie naszej rehabilitacji i szczerze nie wiem co się stało, być może ciocia Ania narzuciła zbyt ostre tempo, ale Gabryś dzielnie temu wszystkiemu sprostał.
To nasz ostatni turnus rehabilitacyjny w tym roku, ale też ostatni przed operacją, która już za nie cały miesiąc. To właśnie przez przygotowania do operacji narzuciliśmy takie ostre tempo, by jak najlepiej przygotować Gabrysiowy organizm na ten czas. Nie liczyliśmy na żadne spektakularne efekty, choć każda "rzecz" cieszy, rehabilitacja w tym roku miała spowodować by ciało nie sprawiało Gabrysiowi bólu - wszak skolioza wciąż postępuje, a przy niej kręgosłup boli jak cholera. Walczyliśmy też po to by Biniowi nie tworzyły się przykurcze, a także o zwiększenie elastyczności ciała Gabrysia. Wiemy, że przy tak dużym skrzywieniu kręgosłupa cudów nie będzie..., ale wierzymy, że ta praca zaprocentuje po operacji i przez ostatni rok robiliśmy wszystko by jak najlepiej przygotować naszego syna na ten przed i pooperacyjny czas.
I stąd ten wycisk!.

W turnusowym czasie nie mogliśmy sobie odpuścić odwiedzenia Wedelka, w końcu to nasza tradycja. Wizytę w Wedelku Gabi przespał, więc jego ukochana beza w całości pomaszerowała do domu.
Oczywiście udało się po trzech miesiącach odebrać nowe ortezki, są piękne, nowe, drogie, że kilka par normalnych butów kupilibyśmy za to, są do poprawki... a ta z prawej nogi do stworzenia od nowa...
Cierpieliśmy przez zakwasy!
Tak, to zjawisko już dawno nie pojawiało się w trakcie naszej rehabilitacji i szczerze nie wiem co się stało, być może ciocia Ania narzuciła zbyt ostre tempo, ale Gabryś dzielnie temu wszystkiemu sprostał.
I stąd ten wycisk!.

W turnusowym czasie nie mogliśmy sobie odpuścić odwiedzenia Wedelka, w końcu to nasza tradycja. Wizytę w Wedelku Gabi przespał, więc jego ukochana beza w całości pomaszerowała do domu.
Oczywiście udało się po trzech miesiącach odebrać nowe ortezki, są piękne, nowe, drogie, że kilka par normalnych butów kupilibyśmy za to, są do poprawki... a ta z prawej nogi do stworzenia od nowa...
To teraz troszkę odpoczynku dla Was. Ortezki są śliczne. Wszystkiego naj dla Was i całuski dla Gabrysia.
OdpowiedzUsuńDziękujemy kochana ❤ jak już wrócimy z Olsztyna to długo będziemy pauzować, w najlepszym wypadku 3 miesiące, ale może to być nawet pół roku😱. Ściskamy serdecznie 😘
UsuńJa też życzę wypoczynki:)))Gabryś to dzielny chłopak:)))Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńna wszystko przyjdzie czas na wypoczynek przede wszystkim, pewnie bokiem nam wyjdzie to leżenie ;) ściskamy serdecznie Reniu
UsuńEch, ja też najbardziej lubię spać wtedy, kiedy muszę gdzieś rano wyjść. Widać, że Gabryś intensywnie pracował na zajęcia. I myślę, że gdyby dieta misiaczka składała się tylko z wedlowskich przysmaków, to młody w mig przybrałby na wadze. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńKarola nie wierzę :P nie wyobrażam sobie Ciebie zasypiającej na zajęcia - nie ma takiej opcji!
UsuńNie wiem czy jesteś w stanie w to uwierzyć Gabi od wakacji pochłonął tyle lodów że ja musiałabym poszerzyć futryny w domu gdybym tyle zjadła, a u niego waga nawet nie drgnęła :/
na zajęciach nie ma ściemy no może w początkowej ich części kiedy dziewczyny pracują na powieziach i nad rozluźnianiem wszystkich spięć.
ściskam serdecznie
Wow, ale turnusik fajny. Super! Trzymam kciuki za operację, żeby udała się jak najlepiej dla Binia! Justynko, muszę Ci to napisać. Jesteście wspaniałymi rodzicami! I dzięki Wam Gabryś na pewno to czuje i osiąga efekty w rehabilitacji. Chociaż wiem, ze nie jest łatwo. Ale Wasz miłość zwycięży wszystko, serdeczności!
OdpowiedzUsuńAndrzeju wierzę mocno w możliwości specjalistów którzy będą operować Gabrysia, to naprawdę magicy :) a my jesteśmy zwyczajni, kochamy Gabrysia tak samo jak każdy inny rodzic swoje zdrowe dziecko, kiedyś zrozumieliśmy że albo będziemy iść do przodu bez względu na dobry czy zły los, albo siądziemy i bedziemy płakać, wybraliśmy dobry kierunek, odnaleźliśmy szczęście i nasze i naszego dziecka :)
Usuńściskam serdecznie
Wyglądam tak samo z rana. Pozdrawiam Gabrysiu. :) Och...czytam i nie mogę się nadziwić. Jesteście tak silni. Dla mnie jesteś Super Kobietą. Będę się powtarzała, ale bardzo dodajesz mi siły, wiary. Twoja siła i cała osobowość, Twoja dobroć mnie zachwyca. Ja wiem, że i w życiu realnym miałybyśmy świetny kontakt. Gabryś to wspaniały chłopak, silny niesamowicie. Uwielbiam jego uśmiech. Już teraz życzę, by operacja się udała, by wszystko było jeszcze lepiej, niż myślicie. Modlę się za Was i wspieram całym sercem. <3
OdpowiedzUsuńWiększość z nas wygląda tak z rana :D ja też potrafię do południa chodzić na rzęsach, tylko ja to już stara jestem ;)
UsuńZwyczajna jestem ;) może trochę niezwyczajnie przyjmuje to co dał mi los i w tym cała moja siła. Ja też bardzo się cieszę że trafiłaś do nas! i wierzę że kiedyś dane nam będzie spotkać się w zyciu realnym ;) dziękuję modlitwa jest nam teraz bardzo potrzebna teraz dla spokoju serca.
ściskamy mocno
Witaj Najcudowniejsza, Najwspanialsza Istoto pod słońcem. Gabrysiątko wie, czuje , że ma cudownych, bardzo kochających Rodziców. Nie jestem zdziwiona, że Bino rano dosypia a potem po rehabilitacji zasypia. Chyba każdy z nas by po takim wysiłku gdzieś przysiadł i zapadł w drzemkę. Szkoda, że dzieli nas odległość. Chętnie bym podesłała garnek domowej zupki by chociaż troszeczkę Cię odciążyć. Justynko, jesteś wyjątkową osobą. Wiem, że już przeżywasz zbliżająca się operację. Wierzę, że wszystko będzie w porządku. Wiesz, że pamiętam w wieczornej modlitwie o opiekę, zdrowie i siłę dla całej Waszej Trójki.
OdpowiedzUsuńCałuję i serdecznie pozdrawiam:)
Lusiu zwyczajni jesteśmy ;) nasz gabi to śpioch mega śpioch, czasem aż sie martwię czy z nim jest wszystko w porządku że tak dużo śpi, ale podobno sen to zdrowie wiec nie panikuję ;) och jak dla mnie czasem miseczka zupki by się przydała tak na rozruch, naprawdę rzadko narzekam ale tu coraz częściej czuję w tym temacie dziurę, stąd też pomysł z powrotem na podlasie - tam mam mamę...
Usuńdo wyjazdu do Olsztyna mamy juz tylko dwa tygodnie, a z każdym dniem coraz gorzej... strach i przerażenie, ale też nadzieja, wierzymy że po operacji Gabrysiowi będzie łatwiej, trafiliśmy na wspaniałych lekarzy i pozostaje nam wierzyc że wszystko bedzie dobrze.
Lusiu ściskamy mocno mocno - ja i Binio co w dzien sie wyspał :D